-Ale byliśmy taką świetną parą, tak ładnie wychodziliśmy na zdjęciach... - wyznała rozmarzona, jeszcze przed chwilą zdruzgotana moja druga najlepsza przyjaciółka, Alana.
-Jak ty go w ogóle wyrwałaś? - zapytał Maximillian. Dziewczyna tylko zrobiła dzióbek ze swoich ust, co oznaczała że intensywnie myśli (co jej się rzadko zdarza) nad właściwą odpowiedzią. Wzruszyła tylko ramionami.
-Pamiętam, jak kiedyś podrywała tego bruneta z naszej szkoły, wiecie... tego, który farbował się na blond a teraz i tak jest rudy, z rocznika wyżej - zwrócił się tym razem do mnie. Kiwnęłam głową na znak, że pamiętam.
-I jej najlepszym tekstem było... - kontynuował Max, ale Al już zaczęła piszczeć żeby jej tego nie przypominał.
-"Cześć, do jakiej szkoły chodzisz przystojniaku?" - próbował naśladować ton Al. Po czym wszyscy wybuchnęliśmy głośnym śmiechem.
-Przypomnij, jak długo trwał Wasz związek? - wtrącił Max.
-Czyj z kim?
-Twój ostatni - dziewczyna posmutniała automatycznie.
-Trzy...
-Trzy dni?!
-Nie, no! Czy ty masz mnie za skończoną idiotkę?!
-To ile?
-TRZYnaście dni - dodała przyciszonym głosem. Max spojrzał na mnie z politowaniem i tylko zaśmiał się pod nosem. Byliśmy przyzwyczajeni po tylu latach do tego typu codziennych problemów Alany. Znaliśmy się od dziecka, od zawsze. Dziewczyna spojrzała po nas z oburzoną miną i burknęła:
-I co? Nie zamierzacie mnie w żaden sposób pocieszyć?
Zero naszej reakcji.
-W żaden sposób nie poobgadujemy tego dupka?
Wciąż brak reakcji z naszej strony.
-Żadnej rady na przyszłość?
Nie mogłam być taka okrutna wobec niej, a zanosiło się na to że Hurd nie zamierza się odezwać ani słowem, akurat zajęty czymś wielce w swoim iPhonie.
-Nie każda stracona osoba to strata - wypowiedziałam na głos cytat z jakiegoś pisemka o modzie. Ich reakcja mnie zaskoczyła, Max spojrzał na mnie ze zdziwieniem w oczach, natomiast Al tylko przekrzywiła głowę w prawą stronę i uśmiechnęła się do mnie. A może to był jeden z tych życiowych cytatów Taylor Swift?
-Zdecydowanie zapamiętam to sobie do końca życia - odpowiedziała poważnie, nawet za poważnie zważając na to że to te słowa padły z ust Alany Jane Burton. Wstała ze swojego leżaka, podeszła do mojego i szeroko objęła mnie swoimi ramionami. Chłopak wydął wargi zazdrośnie ale po chwili znowu zanurzył się w swoim telefonie lekceważąc nas.
-Co tam ciekawego masz? Znalazłeś w końcu dziewczynę? - zapytała zadziornie Alana.
Wybałuszyłam na nią oczy, przez ironię w jej głosie odnośnie ostatniego wyrazu. Ona tylko wzruszyła ramionami jak gdyby nigdy nic. Natomiast on to olał i wyznał:
-Tak się składa, że działam w Twoim interesie.
-Tak?
-Załatwiłem nam właśnie wypad do tego nowego prywatnego klubu na obrzeżach Londynu.
Obie spojrzałyśmy po sobie z zaimponowaniem w oczach a następnie już tylko z ciekawością na chłopaka, czekając aż zdradzi nam coś więcej.
-Dziś, 20, przyjadę po Was. Ubierzcie się przyzwoicie - rzekł tylko Max i podniósł się leżaka.
Oczywiście, w jego języku słowo 'przyzwoicie' nie było wcale takie przyzwoite. Już chciał ruszać w stronę furtki, ale Alana za nim zawołała:
-Poczekaj, odwieziesz mnie.
-El, wpadnę do Ciebie po 19, razem się wyszykujemy - tym razem zwróciła się do mnie. Pokiwałam głową na znak, że rozumiem. Po czym dwójka przyjaciół opuściła mój ogród a ja postanowiłam się trochę ogarnąć.
***
Miałam dylemat z wyborem sukienki i niecierpliwie czekałam na przyjście Alany. Poczułam wibrację w kieszeni i odczytałam smsa:
"Będę u Ciebie za 5 minut... Jeśli nie, przeczytaj to jeszcze raz. A x"
Wywróciłam tylko oczami na jej stały tekst, który wysyłała gdy się spóźniała. Pewnie miała go w gotowych szablonach, ale chwila... kto używa szablonów w smsach? Zajęłam się moją fryzurą, wyprostowałam włosy i nałożyłam odżywkę. Później usłyszałam dźwięk dzwonka u drzwi. Chciałam nieprzerwanie zająć się swoim wyglądem, ale przypomniałam sobie że jestem sama w domu. Co za nowość, pomyślałam. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi Al, która była w zaskakująco wyśmienitym humorze.
-Przeszło Ci już? - zapytałam, mając na myśli poranny problem.
-Użalaniem się nad sobą nikt nie obrał nawet jednego ziemniaka - odparła po czym nie czekając na moją odpowiedź skierowała się do mojego pokoju. Nie pozostało mi nic innego jak tylko pójść w jej ślady.
-Ale za to Ty wydajesz się być jakaś dziwna dzisiaj - wyznała z zaskoczenia.
-Ja?
-Mhm - mruknęła buszując w najlepsze w mojej szafie, szukając czegoś zawzięcie.
-Wszystko jest okej - odparłam, choć nie było.
-Czy chodzi o...? - zapytała spoglądając na mnie i doskonale czytając mi w myślach.
-Tak. - powiedziałam bez zastanowienia. Przyjaciółka przerwała to co robiła i wydawało się, że skupiła całą swoją uwagę na mojej osobie.
-Wiem, że się martwisz że On się dowie albo że Ci tego zabroni, ale czas najwyższy abyś martwiła się o swój własny tyłek. Od tego zależy cała Twoja przyszłość. Nie odpowiedziałam jej nic na to, więc Al spuentowała:
-I tak się nie dowie, a jak się już dowie to i tak będzie za późno.
***
Zabawa trwała w najlepsze, mieliśmy wypite już parę drinków. Siedziałam z Maxem na barowych stołkach, a Alana tańczyła od dłuższej chwili z jednym i tym samym gościem. Skończyła się piosenka i obydwoje podążali w naszym kierunku.
-Ludzie, poznajcie... - wskazała na swojego partnera, ale już nie potrafiła wskazać nam jego imienia.
-Harry'ego. Jestem Harry - odparł za nią rozbawiony towarzysz. Widać, że miał hektolitry mniej wypitych drinków niż Al. Co nie oznacza że mógł dziś spokojnie zasiąść za kierownicą, chociaż szczerze powiedziawszy wątpię że miał już odpowiedni wiek. Nie miałam więcej czasu na rozmyślanie o nieznajomym, bo podszedł do nas ktoś niemile widziany.
-Możemy porozmawiać?
-Nie ma o czym - odparłam za moją przyjaciółkę.
-Nie do Ciebie się zwróciłem - dostałam szybką, niezbyt miłą odpowiedź. On tylko powtórzył swoje pytanie w kierunku Alany, natomiast ona go olała i odwróciła się w kierunku barmana zamawiając drinka sobie i Harry'emu. To mu się nie spodobało, zareagował zbyt nachalnie szarpiąc rękę dziewczyny. Max poderwał się ze swojego krzesełka.
-Odsuń się lepiej od niej, hm? - tym razem włączył się w rozmowę Harry.
-Co? Znalazłaś sobie nowych alfonsów? Al tylko energicznie odwróciła się w jego stronę i go spoliczkowała.
-Jeśli myślałeś, że będę płakać nad tobą, to źle myślałeś. Moja mascara, podkład, puder, fluid, eyeliner i kredka do oczu są zbyt drogie.
___________________________________________________________________

Jejku, to jest świetne ❤ Mimo, że jestem LS to napewno zostanę na dłużej! Nie mogę się doczekać następnego :3
OdpowiedzUsuńMuch love ❤
O. xx
Takie troche jakby wprowadzenie w życie Al hahahahah :D musiałam zniszczyć wizerunek jej domu (o ile tam byli) i zbudowac go od nowa, gdy dowiedziałam się, że mają schody xd
OdpowiedzUsuńNonononono! Harry jaki szarmancki hahahahahh świetnie opisałaś jego postawe (oczywiście nie chodzi o to czy jest krzywy XD)
No i oczywiście końcówka djdjvjagsjfj nie wiem jak te jej kosmetyki są drogie, ale nawet tanich nie warto "psuć" na chłopaka.
Okokok czekam na next bejb.
Całekim ciekawie się zapowiada... Trochę mnie irytuje, że w całym rozdziale nie wymieniasz żadnego imienia poza główną bohaterką i jej przyjaciółmi... No bo... Spójżna to z tej strony... Ktoś kompletnie nie w temacie zaczyna to czytać... i co? Nie ma pojęcia o co chodzi. JEst tylko że "on" coś tam zrobił. Nawet jak na końcu ten gościu podchodzi do Al (rozumiem, że jej były, choć i tego muszę się tylko domyślać) to nie wiem, kim on jest albo chociaż jak wygląda. Rozumiem, że chciałaś, żeby wyszło tajemniczo czy coś, ale... nie tędy droga, bo to wprowadza tylko zamieszanie w głowie czytelnika... To tak na przyszłość :)
OdpowiedzUsuńI jeszcze jedna uwaga: "spojrzałyśmy po sobie z zaimponowaniem w oczach" Niestety, nie da się spojrzeć z zaimponowaniem. Można komuś zaimponować, ale nie da się wyrazić tego spojrzeniem... No chyba że napiszesz, że "w spojrzeniu dziewczyny wyczytał, że udało mu się jej zaimponować" czy coś w tym stylu...
Czekam na kolejną część! Bardzo chcę się dowiedzieć, o co chodzi, bo jak na razie... mam w głowie jeden wielki znak zapytania... :P
A i coś ci się chyba w środku pogubiło w tekście... Chyba że to specjalnie, wtedy mam dwa zapytajniki w głowie :D
Jeśli chodzi o tego "on", czyli byłego Al to nie wspominałam o nim za dużo, bo jest on postacią mało ważną, w dzisiejszym rozdziale się pojawił się po raz pierwszy i ostatni, dlatego. Ale nie mówię, że mogłabym nieco więcej napisać na końcu jak wyglądał bądź cokolwiek o nim więcej, ale On naprawdę nie jest tutaj nikim ważnym. Chyba, że chodziło o tego "On" w pokoju Eleanor, bo to już inna bajka. I tak, to z zaimponowaniem sobie zapamiętam, naprawdę dziękuję!:) Z jednej strony szkoda z tym zamieszaniem, ale dwa pierwsze rozdziały (ten i poniedziałkowy) są jakby prologiem z punktu widzenia głównych bohaterów, w trzecim rozdziale powinno być mniej tych znaków zapytania, a teraz muszę Was jeszcze pomęczyć :D
UsuńDzięki za szczere słowa, opinia czytelników jest dla mnie szalenie ważna, naprawdę dziękuję i mam nadzieję że zostaniesz na dłużej tutaj x
Rozumiem, że to postać mało ważna i tak dalej, ale chociażby dla mniejszego zamieszania możesz w takich przypadkach nadawać bohaterom przydomek. Np. Pan Doskonały, McPrzystojny, Pani Wiem-Wszystko-Najlepiej.
UsuńŻeby jak potem opisujesz interakcje między bohaterami nie powielać zaimków itd..
Na pewno zostanę na dłużej :D
Następnym razem tak zrobię, jeszcze raz dzięki x A więc do jutra :D
Usuń