Miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Zawsze jestem w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie. Ale chwila, ja byłam w swoim domu. To oni powinni przeprosić. Oni, czyli kto? Świetne pytanie. Potknęłam się o mały włos o podest, gdy zaczęłam kojarzyć fakty. Tam był ten lokowaty chłopak z klubu, TEN Harry. Kolejna schoda, kolejne potknięcie. Alana była na górze, szukała nie wiadomo gdzie Harry'ego, a On był bliżej niż ktokolwiek by pomyślał. Jak to mówią, do trzech razy sztuka, bo przy kolejnej schodzie zaliczyłabym prawie kolejny upadek. Skoro wikipedia nigdy nie kłamie, to w moim salonie właśnie siedział TEN Harry z TYM One Direction. Wciąż w oszołomieniu wkroczyłam z powrotem do mojego pokoju.
-Masz tą ładowarkę dla mnie? - zagadnął na wejściu Max.
Pokiwałam tylko głową, przypominając sobie cel mojej wcześniejszej podróży aż do salonu. Miałam im powiedzieć o tym, kto właśnie grzeje tyłek na mojej kanapie w salonie? Chociaż.. przecież nie pytali.
-Masz rozwaloną końcówkę, Calder - oznajmił mi chłopak, spoglądając na mnie z pogardą oddając ładowarkę. -Chyba będę zwijał już do siebie, tak czy siak dzięki za nocleg.
-Nie ma za co, drobiazg - odparłam i ocknęłam się z moich rozmyślań. -Odprowadzę Cię.
Przypomniało mi się, kto kogo może spotkać na dole więc wolałam zachować ostrożność.
-Umm dzięki?
Pożegnaliśmy się, jak to mieliśmy w zwyczaju, buziakiem w policzek po czym Hurd opuścił mój dom. Wracając do góry natknęłam się na mamę, która zagadnęła:
-Tata chcę porozmawiać z Tobą i Alaną.
-Ale że teraz?
Pokiwałam tylko głową, że okej i czym prędzej pognałam do pokoju.
-Mójtatachceznamiporozmawiaćcoprzeskrobałyśmy - powiedziałam na jednym wdechu od razu po przekroczeniu progu.
-Co? Wolniej, Calder... - jęknęła Al.
I już nie zdążyłam powiedzieć ani słowa gdy ktoś zapukał do drzwi, po czym bez żadnej odpowiedzi z naszej strony po prostu wszedł. Nienawidziłam gdy ktoś tak robił.
-Przepraszam, ale to pilne córeczko - wyszeptał mój ojciec reagując na mój tik przewracania oczami.
-Tak?
-Mam do Was niecodzienną sprawę... nic nie mówię, tylko ubierzcie się szybko i zabieram Was w jedno miejsce.
Spojrzałyśmy po sobie z Alaną i z niechęcią poszłyśmy się całkowicie ubrać, umyć i przyszykować. Dziewczyna co chwile wypytywała po co i gdzie mamy iść, ale wiedziałam tyle co ona. Gdy byłyśmy gotowe zeszłyśmy na parter, gdzie czekała mama i oznajmiła że tata z chłopakami czeka w samochodzie. Poczułam jeszcze szturchnięcie Al w mój bok i szept 'z jakimi chłopakami do cholery' ale było za późno na jakiekolwiek wyjaśnienia. Wszyscy czekali w samochodzie. Cała podróż minęła w niekomfortowej aurze i na wymienianiu spojrzeń, bo nikt nie miał odwagi nic powiedzieć. Następnie weszliśmy do siedziby firmy mojego taty, gdzie zaprowadził nas do jednego z tych 'ważnych pokoi, do których nawet jedyna córka nie ma prawa wejść, gdy jej tatuś ma ważne rozmowy z ważniejszymi osobami'. Kazał siedzieć nam na kanapie, po czym wyszedł wykonać telefon. I znowu ta niezręczna cisza.
-Jestem Niall - przerwał ciszę blondyn.
-A ja Alana - kontynuowała moja przyjaciółka.
-Nasze imiona mają obydwa literkę 'n' w nazwie! - odparł z podekscytowaniem chłopak, po czym przybili sobie żółwika. Miałam ochotę się zaśmiać, ale się powstrzymałam.
-To jest Zayn, on też jest szczęśliwcem z literką 'n', ten obok to Liam, już nie taki szczęśliwy, jeszcze obok Louis, on to ma w nazwisku 'n', na szczęście, a z brzegu Harry - przedstawił swoich kolegów Niall.
-Poznaj mnie, Harry'ego, jestem Harry. - odezwał się po raz pierwszy chłopiec w lokach i widziałam kątem oka, jak Al się rumieni, bo kurcze... on nas pamiętał i przed chwilą zacytował jej słowa sprzed kilku dni. Znowu nastała cisza, ale Alana ogarnęła się i wyznała:
-A to jest Eleanor, też ma...
-Literkę 'n', tak, ale ze mnie szczęściara - wyznałam podekscytowana z nutką ironii. I znowu ta cholerna cisza, czy ci chłopacy zawsze byli tacy nieśmiali?!
-Opowiedzcie nam coś o sobie - wyznał nie kto inny, jak Nialler.
Spojrzałyśmy po sobie i w sumie nie wiedziałyśmy od czego zacząć, a co pominąć, więc palnęłam:?
-Opowiedz o twoim dziadku, który stracił język podczas wojny.
-Twój dziadek stracił język podczas wojny? - wtrącił się Liam, zwracając się do Al.
-Tak...
-Jak to się stało?!
-Nie wiem, dziadek nigdy nam o tym nie opowiadał - odpowiedziała nieco sarkastycznie, a chłopacy zaczęli się śmiać. Mieli całkiem ładne uśmiechy, szczególnie ten w koszulce w paski. Ogólnie nie był brzydki, choć jego fryzura... stop, dlaczego poświęcasz tyle czasu rozmyślań przypadkowemu gościowi z kanapy obok, Eleanor Jane Calder?
-Co możesz powiedzieć nam więcej o swoim dziadku? - odezwał się ten w paskach, ten Louis, z nie przeciętnym uśmiechem.
-Hm, mój dziadek miał serce lwa.. i dożywotni zakaz wstępu do zoo. - kontynuowała Alana. I pomieszczenie znowu wypełnił śmiech. Atmosfera między nami zaczęła się rozluźniać.
-A byłaś kiedyś w zoo? - kontynuował Louis.
-Taaaaa, a co? - odpowiedziała mu Al.
-A ile lat?
Alana mu już nie odpowiedziała, tylko posłała mordercze spojrzenie. Czułam, że oni się jakoś chyba nie polubią. Na szczęście wtem do pokoju wszedł mój tata, chociaż nie wiem czy na takie szczęście.
***
Wyszłam jak najszybciej za Alaną z budynku. Chyba wciąż nie docierało do nas to wszystko. Dziewczyna zagryzła usta i wpatrywała się w niebo. Stałyśmy tak przez kilka minut, cisza działała kojąco na nasze emocje sprzed chwili.
-Co o tym sądzisz? - zapytała sfrustrowana.
Wzruszyłam tylko ramionami.
-No dalej, czekam na jeden z tych twoich motywujących cytatów, El.
Zastanowiłam się dobrze i wyrecytowałam:
-Wiesz, może warto zaryzykować, bo czasami złe wybory prowadzą nas we właściwe miejsca.
__________________________________________

Przepraszam że od prawie pół roku nie było tu żadnego rozdziału. Potrzebowałam przerwy i nigdy nie wróciłam bardziej zmotywowana. Przepraszam, że rozdział taki krótki, ale dobry na taki nowy początek. Przepraszam, że tyle niejasności, ale w następnym rozdziale z innej perspektywy dowiecie się nieco więcej :)
O jak fajnie, że kontynuujesz tego bloga :) Mam nadzieję, że teraz rozdziały będą regularnie ;)
OdpowiedzUsuńDo następnego Skarbie <3
Bardzo mnie ucieszyłaś tym komentarzem! :)
UsuńI tak, będzie regularnie - bo inaczej sobie palce poobcinam!
DO NASTĘPNEGO XXXXXXX
Fajne ff :) czekam na następny rozdział :D
OdpowiedzUsuńOna - zwykła dziewczyna, przyjechała do ciotki na wakacje. Pojechała zwiedzać piękny Londyn, miasto jej marzeń. Niefortunnie wpadła na blondyna o pięknych niebieskich oczach.
OdpowiedzUsuńOn - irlandczyk, śpiewa w najpopularniejszym boysbandzie na świecie. Przechodząc po ulicach miasta wpada na niego pewna dziewczyna.
Oni - spędzają ze sobą cały dzień a później kolejne, niestety to co się wydarzy po kilku tygodniach nie jest ich spełnieniem marzeń.
http://zwykla-dziewczyna-1d.blogspot.com/